We Wrocławiu, przy ulicy Szewskiej jest antykwariat. Od kiedy pamiętam był tam ten antykwariat. Kupiłem w nim dawno temu słownik Stanisławskiego - polsko-angielski i angielsko-polski (w tamtych czasach (lata osiemdziesiąte) biały kruk), a jeszcze dawniej sprzedałem prawie kompletny zestaw Klossów (co ja zrobiłem najlepszego!).
Jakiś czas temu oglądam wystawę antykwariatu przy Szewskiej i dobiega mnie z tyłu głos żeński: "Pikusiu, Dandiego nie ma! No chodź, przyjdziemy później." Obracam się i widzę panią w średnim wieku z małym pieskiem, brązowym, krótkowłosym, który znieruchomiały wpatruje się w drzwi antykwariatu. Pytam, na kogo piesek czeka. Pani odpowiada, że na Dandiego - rudego kota, w którym Pikuś jest po prostu zakochany. Jak Dandi siedzi w progu, albo w drzwiach, Pikuś staje i wpatruje się w niego, nie chce iść dalej - no on się w tym kocie, proszę pana, zakochał po prostu. Odpowiedziałem miłej właścicielce pieska, że to jest piękne. Niesamowite myślę, piesek kocha kota, toż to rewolucja w naukach przyrodniczych, era wodnika powraca, czy co. Uniwersytet blisko, nich to naukowcy zbadają! No ciepło mi się zrobiło na duszy. Mówię pani, że ja też rudego kota mam...
To dopiero, myślę sobie, rudy kot w antykwariacie... Zasięgnąłem języka u przyjaciół i mi wyjaśnili, że to kot Dante (więc Dandi tylko dla przyjaciół :-), i że można go tam zobaczyć czasem na wystawie lub w środku.
Kiedy jestem w pobliżu, zawsze podchodzę do szyby antykwariatu - czasem Dante jest. A dla tych, co nie mieli szczęścia zobaczyć go "na żywo", jest zdjęcie w ramce.
Zdjęć nie publikuję (bo nie mam...) i znalazłem zdjęcia doskonałe na tym blogu:
http://kotdante.wordpress.com/
Rude koty powrócą :-)
ano bawia sie
OdpowiedzUsuńhttp://kotdante.wordpress.com/2008/09/11/psikusy/